Zamkowe Góry i Uroczyska – nazwy, legendy i archeologia, część 2 – Grodziska


Widoczne w terenie relikty przeszłości fascynowały ludzi od wielu lat. Kurhany, cmentarzyska z kręgami kamiennymi i pozostałości po średniowiecznych grodach działały na wyobraźnię mieszkających w pobliżu ludzi. Tworzono legendy i opowieści – o zaginionych skarbach, galopujących duchach rycerzy i ingerencji przybyszów z kosmosu. W poprzedniej części tekstu pisałam o cmentarzyskach z kamiennymi kręgami i grobowcach megalitycznych. Teraz nadszedł czas na obiekty wczesnośredniowieczne i towarzyszące im opowieści.

W miejscowości Salino w powiecie wejherowskim na Pomorzu, na wyspie na jeziorze Salińskim, znajduje się wczesnośredniowieczne grodzisko. Należy ono do największych tego typu obiektów na Pomorzu a porastające całą wyspę wiekowe dęby oraz otaczające ją wody jeziora budują aurę tajemnicy. Co więcej, na jeziorze występują prądy wodne utrudniające na pozór prostą drogę na wyspę. W czasach świetności gród stanowił prawdopodobnie jeden z najważniejszych ośrodków w okolicy. Podczas badań prowadzonych w 2011 i 2012 roku odkryto relikty wału, paleniska, fragmenty ceramiki i żaren. Natrafiono także na dziwny, metalowy przedmiot z ornamentem drzewa życia. Na brzegu w miejscowości Salino znajduje się o wiele młodszy, ale również ciekawy zabytek – kościół z XIX wieku. Przez miejscową ludność uparcie opowiada jest historia o tym, że kościół i wyspę z grodziskiem łączył tunel. Nieważne, że okres funkcjonowania obu zabytków dzieli kilkaset lat, opowieść musi żyć własnym życiem. Co ciekawe, istniał, może nie tunel, a grobla łącząca gród z lądem. Relikty grobli znajdują się jednak w zupełnie innym miejscu niż legendarny tunel.

Grodzisko w Salinie na screenie z lidara

Grodzisko w Żarnowcu w powiecie puckim, wspominane także jako grodzisko w Sobieńczycach albo w Lubkowie, to niezwykle interesujący obiekt. Położony na stromym wzgórzu w bezpośrednim sąsiedztwie jeziora Żarnowieckiego w niezbyt gęstym, bukowo-dębowym lesie. Do tej pory wprawne oko zauważy zachowane wały i ślady fosy. Widoczne są też ślady po starych wkopach – być może pozostałości po prowadzonych tu dawniej pracach archeologicznych. Badania archeologiczne odbywały się kilkukrotnie od początków XX wieku po 2006 rok. W ich wyniku ustalono czas funkcjonowania grodziska na VIII-X wiek oraz odkryto szereg zabytków, m.in. przęśliki tkackie, ozdoby, haczyki na ryby, kościane osełki i szydła. Istnieje także legenda o Pani z Zamkowej Góry, którą niektórzy chcą utożsamiać z pogańską boginią, a znajdujący się na majdanie grodziska kamień miałby być ołtarzem. Inna legenda mówi o ukazującym się czasem duchu rycerza. Rozbudowana wersja opowieści mówi o pięknej ale próżnej pani z istniejącego tu podobno zamczyska. Księżniczka uważała się za najpiękniejszą na świecie i nie cierpiała sprzeciwu w tej kwestii. Pewnego dnia, przeglądając się w lustrze, spytała służącej, czy zna piękniejszą od niej. Ta odpowiedziała twierdząco mając na myśli obraz Matki Boskiej z klasztoru w Żarnowcu. Księżniczka wpadła w złość i rzuciła przekleństwo – jeżeli to prawda, niech cały zamek zapadnie się pod ziemię razem z nią. Tak się też stało. Istnieją dwa sposoby, by uwolnić księżniczkę i dostać się do skarbów zamczyska. Pierwszy to przebiec z klasztoru w Żarnowcu na Zamkową Górę i z powrotem w czasie krótszym niż czytanie ewangelii w niedzielę palmową. Trasa liczy sobie około 10 km więc byłoby to zadanie niezwykle trudne. Drugi sposób to milczący bieg na tej samej trasie, już bez ograniczeń czasowych, również w niedzielę palmową. Jednak obowiązuje dodatkowy warunek – rycerz, który podejmie wyzwanie powinien całować po drodze wszystkie napotkane zwierzęta. Jak łatwo się domyślić, po dziś dzień skarby wraz z księżniczką czekają na wybawiciela i tylko czasem można usłyszeć tętent kopyt konia – to duch rycerza próbujący uwolnić pannę. Kto wie, może podczas wyprawy pocałował wilka lub żmiję?

Grodzisko w Gdyni-Oksywiu było znane archeologom już od XIX wieku. Początkowo prowadzono tu jedynie badania powierzchniowe, bez ingerencji w strukturę zabytku. Potem badano je w latach 20 XX wieku, w latach 80 i ponownie w roku 2005. Niestety gród jest znacznie zniszczony przez powstały na nim strategiczny obiekt wojskowy. Możemy domyślać się jego wymiarów a przez to znaczenia obiektu w czasach świetności. Okolice grodziska mają swoją legendę, choć specyficzną, bardziej kaszubską i z wątkiem biblijnym. Stary, dwunastowieczny kościół stoi na osadzie przygrodowej na tak zwanym Świętym Miejscu. Legenda dotycząca tego miejsca opowiada o księżniczce Stolemce, o imieniu Ewa. Cechowała się ona nie tylko niezwykłą urodą, ale też siłą. Chciała pojąć za męża jedynie tego, kto pokona ją w rzucie kamieniem. Dokonał tego młody kaszubski rybak o imieniu Adam. Grodziska niestety nie można oglądać z bliska, ponieważ znajduje się na terenie wojskowym, zaraz obok Cmentarza Marynarki Wojennej a kamienie, którymi rzucali Adam i Ewa zmieniły swoje pierwotne położenie.

W niedalekiej odległości od cmentarzyska w Uniradzach zlokalizowano trzy grodziska – w pobliżu Borucina, na przesmyku pomiędzy Jeziorami Ostrzyckim i Bukrzynem oraz, największe, nad Jeziorem Zamkowisko. Obiekt jest całkiem dobrze zachowany i położony w malowniczym miejscu. Ustawiona u podnóża wałów tablica zawiera informacje raczej ogólne, dotyczące historii okolicy i budowy grodzisk wczesnośredniowiecznych. Możemy się z niej także dowiedzieć o lokalizacji cmentarzyska kultury pomorskiej na Ptasiej Górze.

Jezioro Zamkowisko ma też swoją legendę. Jak to często bywa w przypadku wczesnośredniowiecznych grodzisk, opowieść dotyczy zapadłego zamku. Według legendy, w zamczysku żyła służącą, której zadaniem było codzienne noszenie wody z jeziora aż na zamkowe wzgórze. Sfrustrowana tym obowiązkiem, pewnego razu przeklęła zamek wraz z mieszkańcami a ten zapadł się pod wodę. Jednak, zanim to się stało, skrzynia ze skarbami stoczyła się do jeziora. Skarb był tak wielki, że utworzył podwodną wyspę, którą do dziś można oglądać wypływając na środek tafli. Razem ze skarbem przebywa też księżniczka i można próbować ją uwolnić.

Jezioro Zamkowisko

Kolejne grodzisko z legendą w tle znajduje się w Luzinie w powiecie wejherowskim. Obiekt położony jest około 1,5 km od wsi a jego wysokie wały od strony wschodniej opadają prosto o rzeki. Dotychczasowe badania archeologiczne nie pozwoliły na ustalenie funkcji grodu. Najprawdopodobniej jednak była to strażnica przebiegającego w pobliżu kupieckiego szlaku. Być może pełniąca również funkcję gospodarczą.

Opowieść dotycząca obiektu przypomina nieco tę z grodziska nad Jeziorem Zamkowisko. Według legendy, przed wiekami istniał tu warowny gród. Dostęp do niego utrudniały bagna i wijąca się w dole rzeka. Czasem odwiedzali go kupcy z południa i wtedy następowała wymiana handlowa. Gorzej, gdy z północy nadchodziła niszczycielska siła wikingów. Pewnego razu, w trakcie ich najazdu, zginęło wiele osób. Jedną z ofiar była matka małej Lusini. Wdowiec bardzo przeżył to wydarzenie, jednak po kilku latach postanowił ożenić się ponownie. W ten sposób Lusinia zyskała macochę, niestety o paskudnym charakterze. Kobieta kazała dziewczynie nosić wodę z rzeki na gród i to wyczerpujące zajęcie zajmowało Lusini całe dnie. Pewnego dnia zmęczona dziewczynka upadła i rozbiła dzban z wodą. Wywołało to gniew macochy – kobieta chwyciła witkę i zaczęła chłostać Lusinię. Dziewczyna nie protestowała tylko w milczeniu znosiła cierpienie marząc o ponownym spotkaniu z ukochaną matką. Nagle zerwała się straszna burza, ziemia zatrzęsła się i pochłonęła gród a zła macocha zamieniła się w kamień, który do dziś leży na majdanie grodziska.

Grodzisko w Orlu-Warszkowie w powiecie wejherowskim to bardzo interesujący obiekt. Znajduje się na cyplu i kiedyś był oblany rozlewiskiem rzeki, jego wymiary to 150×45 m. Jest wyjątkowy ze względu na swój prostokątny kształt. Obecnie pozostało sztucznie wyregulowane jezioro – jest dużo mniejsze więc grodzisko nie leży bezpośrednio nad zbiornikiem. W czasach gdy grodzisko było użytkowane, otaczały je tereny podmokłe, co wpływało na jego obronność. Obecnie obiekt porasta gęsty las a opadające liście utrudniają obserwację. Sprawa jest o tyle tajemnicza, że datowanie grodziska jest niepewne. Pierwsze badania archeologiczne przeprowadzono tu w XIX wieku, następne w latach 20-tych XX wieku. Na tej podstawie wydatowano grodzisko najwcześniej na około 1200 rok. To bardzi dziwna data, ponieważ znakomita część grodzisk już w tym czasie nie funkcjonuje lub ich funkcja ulega znaczącej zianie. W 2005 roku prowadzono badania sondażowe oraz odwierty świdrem geologicznym. Znaleziono dosyć mało ceramiki za to charakterystyczne jest występowanie potłuczonych cegieł. Może to świadczyć o tym, że obiekt mógł być krzyżacką strażnicą lub gródkiem rycerskim, jednak źródła pisane o tym milczą. I takie są legendy, o Krzyżakach. Może to właśnie ten przypadek, gdy w legendzie brzmi ziarno, albo nawet kilka ziaren, prawdy.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *