Strefa akwatyczna w mitologii Słowian


Mitologia i, szerzej, wierzenia wczesnośredniowiecznych Słowian to temat tyle trudny co fascynujący. Ogromne zróżnicowanie regionalne, różnorodne wpływy kulturowe, brak pewnych, rodzimych źródeł pisanych, bardzo niewiele przedstawień figuralnych z czego większość o niepewnym pochodzeniu i nie wiadomo, co przedstawiających. Sprzeczne zdania naukowców na temat domeny i imion konkretnych bóstw a nawet ich istnienia w wyobrażeniach dawnych Słowian. W tym wszystkim jedno jest względnie pewne – ich wierzenia były głęboko powiązane z naturą a jednym z najważniejszych jej aspektów była woda. Dzisiejszy tekst będzie właśnie o tym, jaką funkcję w wierzeniach dawnych Słowian mogła pełnić strefa akwatyczna.

            Strefa akwatyczna dotyczy wszystkiego, co związane jest z wodą – morzem, jeziorami, rzekami, strumieniami i mokradłami. Woda to życie, płodność i witalne siły natury. Miała ona dla Słowian ogromne znaczenie. Była to ludność agrarna bardzo silnie związana z naturą i bardzo zależna od czynników atmosferycznych. Nie powinno więc dziwić, że siły natury, w tym woda, pojawiały się w wierzeniach Słowian wielokrotnie. Prawdopodobnie w ich mitologii występowały istoty boskie i demoniczne powiązane z tym żywiołem i cyklem natury, który bez wody nie mógłby istnieć. Znane są postaci Welesa – pana podwodnego świata, krainy zmarłych. Płodna bogini wegetacji nosi imię Żywia bądź Mokosz a rdzeń jej imienia związany jest z wilgocią. Źródła i zbiorniki wodne mogły być jednymi ze świętych miejsc Słowian i wierzono, że zamieszkują je rzesze istot demonicznych. Być może dalekim echem tych zachowań są źródła o podobno uzdrawiającej mocy. Często noszą nazwę Uroczysk lub Źródeł Marii i towarzyszy im zjawisko przeniesienia kultu na Matkę Boską. Woda stanowiła też granicę pomiędzy światem żywych i umarłych. Bardzo często cmentarze oddzielano od osad ciekami wodnymi.

            Rola wody widoczna jest w micie kosmogonicznym Słowian. Opowieści o stworzeniu słowiańskiego świata są różne a wśród każdej z nich pojawiają się setki wersji możliwych interpretacji. Tutaj przytoczę wersję mitu o świecie wyłowionym, w mojej autorskiej, osobistej interpretacji stworzonej na podstawie źródeł, którym zaufałam.

Na początku była tylko wielka woda. Na bezmiarze praoceanu unosiło się niewielkie, drewniane czółno. Siedział w nim jasny, brodaty bóg o imieniu Perun. Emanowała od niego siła i witalność. Spojrzał w wodę i ujrzał swoje odbicie ale jakby inne, odwrotne. Postać w wodzie także miała długie włosy i brodę ale była ciemna, jakby otoczona mrokiem. Był to jego brat, bóg Weles, który wszedł do czółna. Siedzieli tak przez chwilę w milczeniu przyglądając się sobie wzajemnie. W końcu Perun przerwał milczenie i rzekł do Welesa: Należy stworzyć świat. Welesie, zanurkuj i przynieś trochę piasku z dna oceanu. To jedyny dostępny nam materiał. Jednak pamiętaj, że kiedy będziesz brał ziemię do ręki, musisz powiedzieć, że bierzesz ją w imię moje, Peruna. Mroczny bóg zanurkował i dopłynął aż na dno praoceanu. Weles był jednak przebiegły i biorąc ziemię do ręki wypowiedział swoje imię. Płynąc ku powierzchni zgubił wszystko i nie zostało mu nawet jedno ziarenko. Zanurkował więc drugi raz i znowu, biorąc piach do ręki, rzekł: „Ziemio, biorę cię w imię moje, Welesa. Sam będę nad tobą panował i nad wszystkimi istotami, które będą żyły.” Znowu cały piach wypłynął mu spomiędzy palców i wynurzył się z zupełnie pustą dłonią. Weles zanurkował trzeci raz. Dopłynął do dna praoceanu i biorąc piach do dłoni rzekł: „Ziemio, biorę cię w imię Peruna i Welesa. Razem będziemy tobą rządzić.” Tym razem, gdy dotarł do powierzchni, pomiędzy palcami zachował kilka ziarenek. Rzucił je na taflę wody i powstała mała wyspa. Patrzy, a tu Perun ułożył się do snu. Podstępny Weles chciał go więc zepchnąć do wody i zagarnąć świat dla siebie. Jednak gdziekolwiek przetaczał Peruna, tam ziemia się rozrastała. Była coraz większa i większa i w ten sposób powstał świat. Wtedy Perun otworzył oczy i rzekł: „Welesie, ja tylko udawałem sen. Musiało tak być, byśmy mogli stworzyć świat razem. By na świecie było światło i ciemność, noc i dzień, życie i śmierć. By zawsze panowała równowaga. Ja będę rządził ziemią a twoja będzie woda i dusze zmarłych!” Po czym strącił go z ziemi w głębiny. Od tej pory na świecie wszystko ma swoje przeciwieństwo – po nocy następuje dzień, jest światło i ciemność, życie i śmierć. Weles jest natomiast władcą krainy zmarłych, która znajduje się pod wodą.

W tej wersji mitu dwa przeciwstawne bóstwa tworzą świat wyłowiony z dna praoceanu. Tworzą go razem, by mogła panować równowaga. Pozwolę więc sobie na krótką dygresję na temat dualizmu widocznego w wierzeniach Słowian. Ich wierzenia opierały się na bliskim związku z naturą i panującej w niej równowadze. W otaczającym nas świecie występuje noc i dzień, światło i ciemność. Podobnie istnieje woda i ogień, słońce i księżyc. Po zimie następuje wiosna, jest czas uśpionej przyrody i wzmożonej wegetacji. Dualizm ma swoje odzwierciedlenie w opowieściach mitologicznych i postaciach, które w nich występują. Czas przesilenia wiosennego jest związany z historią miłości młodego, pełnego życia Jaryły i starej Marzanny, której domeną jest śmierć i zima. W większości obchodów świąt można zauważyć rolę wody i ognia występujących razem. Świadectwem tego jest rzucanie wianków z płonącymi świecami na wodę z okazji Nocy Kupały czy podpalanie i wrzucanie do wody kukły przedstawiającej Marzannę. W wierzeniach słowiańskich występuje też motyw krainy zmarłych umieszczonej pod taflą wody. Świat ludzi żyjących we wczesnym średniowieczu był zależny od natury a w naturze panuje równowaga oparta na przeciwieństwach. Nie może więc dziwić, że odzwierciadlały to ich wierzenia.

Słowianie tłumaczyli sobie zmiany pór roku ingerencją sił nadprzyrodzonych. Czas przesileń był szczególnym okresem w ich kalendarzu obrzędowym. W przypadku przesilenia wiosennego obchodzono święto zwane Jarymi Godami. Była z nim związana opowieść mitologiczna, opowieść o miłości, której interpretację przedstawiam poniżej:

Bogini Marzanna, zwana także Morą lub Śmiercichą, wyglądała jak stara, przerażająco brzydka kobieta. Była uosobieniem zimy i śmierci. Gdziekolwiek się pojawiła, umierała przyroda a władzę nad światem przejmował chłód i mrok. Czasem jednak przyjmowała wygląd pięknej i młodej kobiety o niesamowitym uroku. W swojej drugiej postaci spotkała Jaryłę. Był to bóg piękny i młody, emanujący młodzieńczą energią i witalnością. Gdziekolwiek się pojawił zaczynało tętnić życie. Topniały śniegi a przyroda budziła się. Dawno temu tych dwoje się spotkało. Marzanna i Jaryło spojrzeli sobie w oczy i zakochali się w sobie. Ich szczęście nie trwało jednak długo. Okazało się, że są rodzeństwem. Takie związki były zakazane zarówno w świecie ludzi jak i bogów. Dlatego Marzanna została ukarana i uderzona piorunem. Jej ciało zajęło się ogniem i wpadło do wody. Woda to królestwo Welesa, kraina zmarłych. W ten sposób Marzanna zginęła a wraz z nią odeszła zima. Wtedy władzę nad światem przejął Jaryło i nadeszła wiosna. Na pamiątkę tych wydarzeń do dziś palimy kukłę Marzanny a następnie wrzucamy ją do wody. To symboliczne odejście zimy i rozpoczęcie okresu wegetacyjnego.

            Strefa akwatyczna to także środowisko zamieszkane przez demony. Choć wiara w istoty te może być wytworem wyobraźni ludowej i w niewielkim stopniu wiązać się z wierzeniami Słowian wczesnośredniowiecznych, warto o niej wspomnieć w kontekście wierzeń akwatycznych. Według przekazów ludowych zbiorniki wodne i mokradła zamieszkiwało wiele groźnych, demonicznych istot. Znamy opowieści o Rusałkach i Boginkach, przedstawianych jako młode, piękne dziewczyny o zielonych włosach, nagie lub ubrane w zwiewne szaty. Mimo swojej urody bywały groźne – mogły wciągnąć ludzi pod wodę lub załaskotać na śmierć. Według niektórych podań Rusałka potrafiła zamieszkać w świecie ludzi. By tak się stało, musiała zostać obdarzona czystą białą koszulą, którą mogła okryć swoją nagość. W wierzeniach ludowych występuje także postać Wodnika zwanego inaczej Utopcem lub Topichem. Była to istota zdecydowanie mniej urodziwa od Rusałek i Brzeginek oraz o wiele bardziej złośliwa. Przedstawiano go jako mężczyznę o cechach rybich lub płazich jak skrzela czy błony pławne między palcami. Wodniki powstawały z ludzi, którzy utonęli i wciągały w wodne odmęty nieostrożnych wędrowców.

            Powyższy tekst nie wyczerpuje oczywiście zagadnienia strefy akwatycznej w mitologii Słowian. Można by napisać o depozytach przedmiotów znajdowanych w zbiornikach wodnych, o źródłach żywej wody, ludowych, późniejszych wierzeniach nawiązujących do tych starszych, powyciągać aspekty związane z wodą z obchodów poszczególnych świąt. Jednak teksty na tym blogu mają być z założenia krótkie i łatwe w odbiorze. Więc o reszcie może innym razem.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *