Archeologiczne skarby Pomorza cz. 1


Lubię wycieczki, zarówno samotne, z bliskimi, jak i z przewodnikiem. Lubię też oprowadzać wycieczki. Chciałabym Was zachęcić do archeoturystyki, bo Polska jest pełna widocznych w terenie śladów przeszłości. Można się natknąć na zachowane grodziska i kurhany, także te wcześniejsze niż wczesne średniowiecze. Mamy do dyspozycji sporo rekonstrukcji z różnych epok i całą masę muzeów. Serię artykułów o tym, co można pozwiedzać, zacznę od terenu, który najlepiej znam czyli Pomorza. Mieszkam tu od dwunastu lat, tutaj studiowałam, tutaj jeździłam na wykopaliska archeologiczne, z kilkoma instytucjami miałam okazję współpracować.

Pomorze jest wyjątkowe – tak samo jak każdy region w Polsce, każdy jest nieco inny. Do tego artykułu wybrałam kilka miejsc, które uważam za najciekawsze i ułożyłam je w porządku chronologicznym od najstarszych. W większości z nich byłam, do niektórych jeszcze nie dotarłam i jest to plan na przyszłość. Zacznę od tego, czego na Pomorzu praktycznie nie było, czyli paleolitu. Większość terenu załapała się na wszystkie zlodowacenia a na lodzie ciężko jest zbudować osadnictwo. Jeśli by jakieś było, odeszłoby w zapomnienie razem z lądolodem.

Pierwszym miejscem, które chcę Wam polecić do zwiedzania, jest Osada łowców fok w Rzucewie pod Puckiem. Jest to park kulturowy będący rekonstrukcją życia jednej z neolitycznych kultur – rzucewskiej. Miała ona stosunkowo niewielki zasięg i ślady po niej można spotkać jedynie na Pomorzu. Charakterystyczną pozostałością są śmietniska muszlowe, czyli warstwy pełne skorupek małż, które jedzono. Czy więc w Rzucewie mieszkali łowcy fok czy małż? Oczywiście na foki polowano, ale małża, choć mniejsza, nie ucieka. Na miejscu można zobaczyć rekonstrukcję pieca do wypału ceramiki, pracownię obróbki kamienia i dłubanek. Możemy też przejść się wytyczonym szlakiem na mały spacer – wtedy natkniemy się na rekonstrukcje chat i grobu. Ciekawie prezentuje sięgają chata słupowa. Ustawiono ją w ten sposób, by była widoczna metoda jej wznoszenia i wypełniania ścian. Całości dopełnia „chata szamana” i punkt widokowy. Rekonstrukcja może niewielka i nieco nadszarpnięta zębem czasu ale jedyna w swoim rodzaju. Do kompleksu należy także sala ekspozycyjna umieszczona we wpisującej się w krajobraz chacie. Znajdziemy tam ekspozycję archeologiczną pokazującą życie codzienne „łowców fok” czyli przedstawicieli neolitycznej kultury rzucewskiej.

Pozostając dalej w neolicie, warto przyjrzeć się pozostałościom po innej kulturze archeologicznej – kulturze pucharów lejkowatych. Jej nazwa pochodzi od charakterystycznych naczyń – właśnie pucharów zwanych lejkowatymi od dużego wylewu. „Pucharowcy” w ogóle lubowali się w ciekawych formach ceramiki. Doskonałym przykładem są flasze z kryzą. Ich makówkowaty kształt spowodował, że powstała naukowa teoria o ich zastosowaniu do przygotowania lub przechowywania mleka makowego. I, choć naczyń kultury pucharów lejkowatych jest dużo w muzealnych gablotach całej Polski, nie o nie mi dziś chodzi. W terenie zachowały się widoczne do dziś grobowce megalityczne czyli konstrukcje ułożone z ogromnych kamieni. Można je obejrzeć w okolicach Łupawy koło Słupska. W internecie można znaleźć przewodnik po tych budowlach. Są one śladem niezwykłych praktyk pogrzebowych. Jeśli macie ochotę poczytać więcej o dawnych zwyczajach funeralnych, na tym blogu znajdziecie o tym kilka tekstów.

Megality w Łupawie – ilustracja pochodzi z przewodnika
“W dolinie łupawskich megalitów”

Powoli opuszczamy epokę kamienia i zmierzamy ku czasom metali – na początek epoka brązu. Jedną z najbardziej znanych kultur pradziejowych jest z pewnością kultura łużycka. To ta od Biskupina – osady obronnej odkrytej w poprzednim wieku, doskonale wydatowanej i zrekonstruowanej. Biskupin znajduje się w okolicach Poznania ale sama kultura łużycka miała bardzo szeroki zasięg. Objęła większą część Polski (pomijając województwo warmińsko-mazurskie) a także ziemie na południe i zachód od naszego kraju. Była też bardzo zróżnicowana wewnętrznie i trwała długo, aż po żelazaepokę żelaza. Jakie pozostałości po kulturze łużyckiej można odkryć na Pomorzu? Skarby. Ale nie skarby rozumiane jako złoto i srebro, na których można dużo zarobić, dosłownie skarby. Tak nazywamy w archeologii zespoły przedmiotów złożone do ziemi razem w jakimś konkretnym celu, np. ukrycia ich. Skarb może być odkryty na osadzie albo zupełnie poza obrębem jakiegokolwiek osadnictwa. W przypadku kultury łużyckiej są to zespoły przedmiotów brązowych. Nie tak rzadko zdarza się czytać w wiadomościach o kolejnym depozycie wyoranym przypadkiem na polu czy znalezionym przy okazji prac budowlanych. Nawet nie wiemy, po czym chodzimy. Po przedstawicielach kultury łużyckiej pozostały także grobowce. Mieli oni specyficzny sposób traktowania zmarłych, o czym możecie przeczytać w pierwszej części artykułu „Krótko o tym, jak obrządek pogrzebowy zmieniał się przez wieki”. W terenie zachowały się kurhany – takie jak chociażby w Mieroszynie pod Puckiem.

Rekonstrukcje naczyń kultury pucharów lejkowatych, ekspozycja w Muzeum w Lęborku

Ogromnym i niezaprzeczalnym skarbem Polski i Pomorza są fenomenalne popielnice kultury pomorskiej. Wbrew swojej nazwie ludzie należący do tej grupy nie zajmowali jedynie terenów Pomorza. Na ich ślady można natrafić niemal w całej Polsce z pominięciem północno-wschodniej części. Tamte tereny zajmowały kultury kręgu bałtyjskiego. Ślady działalności kultury pomorskiej są raczej słabo widoczne w terenie, niesamowite są natomiast naczynia, w których chowano zmarłych. Umieszczano na nich wizerunki najróżniejszych twarzy – z nosami zadartymi i płaskimi, z zaznaczonymi ustami lub wąsami. Niektóre z popielnic wyposażono w uszy, często z kolczykami. Jak wiemy z badań antropologicznych, te ostatnie były przeznaczone dla kobiet. Na naczyniach ryto także sceny figuralne o prawdopodobnie sakralnym wydźwięku. Jeżeli chcecie poczytać więcej o tym niesamowitym zjawisku, zapraszam do artykułu „Kultura pomorska – fenomen popielnic twarzowych”. Jeżeli macie ochotę zobaczyć je na żywo, to nie ma wyjścia – trzeba się udać do muzeum. Największymi zbiorami popielnic twarzowych w Polsce może się poszczycić Muzeum Archeologiczne w Gdańsku. Ale nie jest to jedyne miejsce gdzie można zobaczyć zabytki tego typu. Są na tyle częstym znaleziskiem, że spotkać je można na terenie całej Polski, jako pojedyncze elementy ekspozycji. Świetne i pięknie wyeksponowane zbiory ma Muzeum w Lęborku na Pomorzu.

Rekonstrukcja grobu skrzynkowego z urnami twarzowymi – Muzeum w Lęborku

W tym miejscu zakończę pierwszą część opowieści o archeologicznych skarbach Pomorza. W kolejnych tekstach będziecie mogli przeczytać między innymi o kamiennych kręgach i wczesnośredniowiecznych grodziskach. Pamiętajcie, że to mój subiektywny wybór. I Pomorze i Polska mają do zaoferowania bardzo dużo, także w dziedzinie archeoturystyki. Ja piszę o tym, co uważam za najbardziej godne uwagi.

Powiązane artykuły:


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *