Zabiegi ochronne w archeologii i kulturze ludowej


Część 1 – ofiary zakładzinowe, megality i pisanki

Człowiek nie jest istotą do końca racjonalną. Nawet współcześnie, umyślnie lub nie, kultywujemy wiele zwyczajów, które mają nas chronić. W przeszłości było to jeszcze bardziej wyraziste. Kultura ludowa daje nam wiele przykładów zachowań apotropaicznych. W archeologii jest nieco trudniej – dla pradziejów i wczesnego średniowiecza niewiele jest źródeł pisanych. Mimo to, niektóre widoczne archeologicznie zabiegi uznawane są za zachowania ochronne. Można się z tym zgadzać lub nie, jednak wspomnieć na pewno warto. Przed czym się chroniono? Przed groźnymi istotami nadprzyrodzonymi, demonami, przed szeroko rozumianym nieszczęściem, pechem. Przed biedą, chorobami, urokami rzucanymi przez wiedźmy. I wreszcie przed groźnymi zmarłymi, którzy po śmierci mogli szkodzić żywym.

W jaki sposób się chroniono? Kultura ludowa udziela wielu odpowiedzi. Znaczenie miały konkretne zioła, konkretny czas, przedmioty jak amulety, wieńce i różdżki, konkretne słowa. W archeologii jest trudniej i zazwyczaj za zachowania apotropaiczne uznaje się zwyczaje związane z obrządkiem pogrzebowym.

Jednymi z najczęściej podawanych jako zwyczaje apotropaiczne zabiegami są grobowce megalityczne. Uzasadniane jest to zmianą w obrządku pogrzebowym. W pewnym momencie dziejów, w neolicie, następuje duża, widoczna zmiana dotycząca konstrukcji pochówków. Żywi przestają grzebać swoich zmarłych w płaskich grobach nieoznaczonych na powierzchni. Zamiast tego pojawiają się konstrukcje grobowców megalitycznych. Są różne – ułożone z wielkich kamieni, z komorami lub bez. Usypane z ziemi i tylko otoczone kamiennymi obwarowaniami. Mają różne wymiary – od kilku do kilkudziesięciu metrów i różne kształty. Łączy je monumentalizm – musiały być zdecydowanie widoczne w terenie, zwracające uwagę. Ci, którzy twierdzą, że pełniły funkcję ochronną właśnie rozmiary grobów megalitycznych podają jako uzasadnienie teorii. Miały one chronić żywych przed zmarłymi – gdyby ci ostatni zapragnęli wstać i im zaszkodzić.

O ile w kwestii apotropaicznej funkcji megalitów byłabym skłonna się zgodzić, kolejny archeologiczny przykład wydaje mi się wątpliwy. Chodzi o kulturę oksywską – datowana na przełom er i nazwaną tak od eponimicznego stanowiska w Oksywiu, dziś będącego dzielnicą Gdyni. Ludzi tej kultury cechował birytualny obrządek pogrzebowy – część zmarłych palono, część grzebano w całości. W grobach ciałopalnych często odnajdywane są elementy broni – umba tarcz, miecze. Wszystkie są zniszczone, pogięte, połamane. I właśnie w tym, prawdopodobnie rytualnym, niszczeniu broni, niektórzy doszukują się funkcji apotropaicznej. Możliwe jednak, że chodziło zupełnie o coś innego – może inaczej zmarli nie mogliby zabrać tej broni w zaświaty? Albo… niepogięty miecz nie zmieściłby się w popielnicy.

Pisanka na ekspozycji w Muzeum Regionalnym w Człuchowie

Nieco pewniejsza wydaje się być kwestia związana z czasami chrystianizacji terenów dzisiejszej Polski, czyli wczesnym średniowieczem. Na ziemiach słowiańskich, ale tez pruskich, widoczne są ślady „odczarowywania”, „uświęcania” świadectw dawnego kultu. W Prątnicy w ścianę kościoła wmurowano babę pruską – kamienną rzeźbę wiązaną z wierzeniami pogańskich Prusów. W starych kościołach zdarzają się chrzcielnice i kropielnice wykonane ponoć z rzeźb przedstawiających słowiańskich bogów. Miał to być sposób na ośmieszenie i pozbawienie mocy dawnych bogów – pokazanie chrystianizowanym społecznościom, że chrześcijański bóg jest silniejszy. W czasach chrystianizacji często stawiano też kaplice i kościoły na dawnych miejscach kultu. Pytanie czy chodziło o „wypędzenie” pogańskich bogów czy o to, by ludzie przyzwyczajeni do chodzenia w konkretne miejsce łatwiej przyjęli nową wiarę.

Funkcję apotropaiczną miały też pełnić malowane jajka odnajdywane w słowiańskich grobach. Jajko jako uniwersalny symbol życia miałby chronić zmarłego w zaświatach. W kulturze ludowej jajek używano do uzdrawiania. Toczono je po ciele zmarłego, by wyciągnąć i zamknąć chorobę wewnątrz jaja. Dochodzi tu także kwestia hałasu, dźwięku jaki część z tych pisanek wydawała. Wewnątrz umieszczano grzechoczące elementy, np. grudki gliny. Hałas w kulturze ludowej kojarzony jest z funkcją apotropaiczną – miał odstraszać nieprzychylnie nastawione istoty nadprzyrodzone. Miał też chronić przed szeroko rozumianym nieszczęściem czy chorobą. Ślady tych zachowań widoczne są na Kaszubach. Niedługo przed ślubem organizowane jest przyjęcie pod nazwą Polterabend. Głównym punktem programu jest tłuczenie szkła – by odstraszyć od pary młodej złe moce i by mogli się oni cieszyć szczęściem. Ochronna funkcja hałasu zachowała się także w ludowych opowieściach. W wielu z nich diabeł chce zaszkodzić ludziom, jednak zostaje przegoniony przez bicie dzwonów lub pianie koguta. Do tej pory z resztą, choć już raczej bezrefleksyjnie, gdy ktoś stłucze szkło, mówi się, że to „na szczęście”.

Funkcję ochronną przypisuje się także ofiarom zakładzinowym. Były to przedmioty, zwierzęta lub części ich ciała (najczęściej czaszki) umieszczane pod progami domów lub w ich ścianach. Biorąc pod uwagę graniczną rolę progu oddzielającego niebezpieczny świat zewnętrzny z oswojonym światem wewnątrz domu, miały one chronić mieszkańców. Podobną funkcję w czasach nieco nam bliższych pełniły wieńce umieszczane na drzwiach. Natomiast wianki noszone na głowie miały chronić przed urokiem – przyciągały wzrok potencjalnej czarownicy i odwracały uwagę od oczu noszącego uniemożliwiając jednocześnie rzucenie czaru.

Powyższy tekst jest zbiorem zachowań interpretowanych przez badaczy jako apotropaiczne, ochronne. Nie są to wszystkie możliwe zwyczaje i nie zawsze interpretacja na temat ich roli do mnie przemawia. Napiszę kolejną część artykułu – będzie o butlach czarownic, amuletach i różdżkach.


Jedna odpowiedź do “Zabiegi ochronne w archeologii i kulturze ludowej”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *