Święte miejsca Słowian cz. 2 – wybór


W poprzedniej części artykułu wspominałam o cechach, jakie nosiły miejsca, które Słowianie uważali za sakralnie naznaczone oraz opisałam dwa z nich – Arkonę i Szczecin. Dzisiaj zajmę się kolejnymi, jak zawsze, subiektywnie wybranymi. O Ślęży powstał już oddzielny artykuł.

Z Radogoszczą jest taki problem, że nie udało się ustalić jej pewnej lokalizacji. Próbowano lokalizować ją nad jeziorami Dołęskim, Mokrzyckim i Lucieńskim ale pozostaje nam czerpać ze źródeł pisanych. Adam z Bremy nazwał świątynię Retra i, według niego, miano tam czcić bóstwo o imieniu Redigast utożsamiane ze Swarożycem. Sam, nieodkryty do tej pory, gród w Radogoszczy miałby mieć dziewięć bram. Jednak inny kronikarz, Thietmar, wspomina o trzech wjazdach. Adam z Bremy wspomina także o głębokim jeziorze, które otaczało świątynię oraz o wróżbach, które odbywały się w jej obrębie. Rozwinięcia tematu przepowiadania przyszłości można doszukiwać się w Kronice Thietmara – wspomina on o hippomancji oraz rzucaniu losów. Wróżba przy użyciu konia wyglądała podobnie jak w przypadku innych świątyń – obdarzone boską czcią zwierzę prowadzono przez wbite na krzyż włócznie.

Inaczej sprawa ma się z Wolinem – tam osadnictwo zostało potwierdzone. Odkryto również zarys budynku wyróżniającego się wielkością (5×7 m), co pozwala domniemywać, iż mogła to być świątynia. Wydatowano go na przełom IX i X wieku. Znaleziono także ślady po drugiej domniemanej świątyni, nieco późniejszej i mniejszej – powstała w X wieku i cechują ją wymiary 5×5 m. Dodatkowo otoczono ją płotem. Wyjątkowym znaleziskiem jest z pewnością niewielka, drewniana figurka zwana Świętowitem wolińskim. Według większości interpretacji miała ona stanowić przedmiot kultu domowego. Źródła pisane również nie milczą na temat Wolina. Ebo pisał, że było to jedno z największych miast pomorskich i że panowało tam pogaństwo. Miała o tym świadczyć ogromna włócznia wbita w słup, której przypisał on zaskakujące znaczenie – miałaby to być pamiątka po założeniu Wolina (Julina) przez … Juliusza Cezara. Jest to doskonały dowód na to, że nie należy bezkrytycznie przyjmować wiadomości przekazywanych przez dawnych kronikarzy. O ile Wolina na pewno nie założył Juliusz Cezar, o tyle o włóczni wspominają trzej kronikarze – Ebo, Mnich Prüflingeński i Herbord. Według niektórych interpretacji włócznia miałaby być związana z kultem Welesa bądź Jarowita. Inni łączą symbolikę włóczni z mitologią skandynawską. Z Wolina pochodzi jeszcze jeden zabytek być może związany z kultem. Tu sytuacja jest zupełnie inna niż w przypadku Świętowita – chodzi o tzw. nogi z Wolina. To dwa drewniane elementy znalezione poza badanym obszarem i bardzo ostrożnie datowane na XI wiek. Jeśli są elementem dawnej figury, to miałaby ona około 2-3 metrów wysokości. Możliwe jednak, że to element architektoniczny.

Słowiańskie miejsca kultu to nie tylko kąciny ale i mniej widoczne założenia wokół szczytów wzgórz. Najbardziej znanym przykładem jest Ślęża, jednak na uwagę zasługuje także Łysa Góra. Odkryto tu wał o długości niemal dwóch kilometrów, powstały, jak podają źródła, około VIII-IX wieku, otaczający prawdopodobnie świętą przestrzeń na szczycie góry. Badania archeologiczne utrudnia postawiony później w tym miejscu klasztor. Według znanych mi źródeł, na Łysej Górze brak śladów wczesnośredniowiecznego osadnictwa. Niektórzy badacze wiążą wały kamienne z kulturami kręgu celtyckiego lub z kulturą przeworską. Źródła pisane z XVI wieku wspominają o trójce bóstw czczonych ponoć na tej górze, których posągi miały się tam znajdować – Świście, Poświście i Pogodzie. Funkcjonują też legendy dotyczące bardzo dyskusyjnych boskich bliźniaków – Lela i Polela a także towarzyszącej im Łady. Folklor ludowy i legendarne opowieści wiążą Łysą Górę z sabatami czarownic i datą przełomu kwietnia i maja.

Łysa Góra. Ilustracja z książki Kamila Kajkowskiego i Andrzeja Kuczkowskiego „Religia Pomorzan we wczesnym średniowieczu”

Z okolic Łysej Góry znane są figury, z których z pewnością jedna zasługuje na odrobinę uwagi. Jest to kamienna postać znana jako Emeryk albo Pielgrzym z Łysej góry. Legendy wiążą go albo z postacią księcia Emeryka albo pątnika, który przez swoją nadmierną butę i pychę miał zostać zamieniony w kamień. Przy tej wersji legendy wspina się ona na kolanach na szczyt, co roku posuwając się jedynie odrobinę. Moment, w którym sięgnie szczytu ma być datą końca świata. Legend i opowieści jest wiele ale co na temat opisywanej figury mówią naukowcy? Jak zwykle w takich przypadkach, zdania są podzielone. Jedni upatrują w rzeźbie efektu kultu Celtów, inni Słowian. Jeszcze inni kategorycznie odrzucają związek figury z ośrodkiem kultowym na Łysej Górze. Niektórzy historycy sztuki widzą w rzeźbie efekt pracy barokowych mistrzów.

Kolejne domniemane miejsce kultu to Rowokół. Odkryto tam wały otaczające szczyt i wydatowane na wczesne średniowiecze. Wewnątrz wydzielonej przestrzeni znaleziono ślady po dużych paleniskach co miałoby być przesłanką za istnieniem tam świątyni Swarożyca. Natrafiono także także na kości zwierzęce stanowiące być może pozostałości po składaniu ofiar. Znaczącym znaleziskiem jest również pochówek dziecka zaopatrzony w dwie kłódki. Na zboczu wzgórza znaleziono także ślady wczesnośredniowiecznego osadnictwa znane jako stanowisko Smołdzino 3. Rowokół ma też swoją legendę o zapadniętym zamku oraz ustawione w czasach chrześcijańskich sanktuarium maryjne.

Każde z opisanych powyżej miejsc jest inne, choć widoczne są pewne analogie. Łysą Górę, Rowokół a także odpisana oddzielnie Ślężę łączy obecność wałów kultowych. Ślężę i Łysa Górę obecność rzeźb, choć słowiańskie konotacje Emeryka są dużo częściej poddawane w wątpliwość niż w przypadku figur ze Ślęży. Rowokół, Ślężę i Łysą Górę wyposażono również w legendy oraz ośrodki chrześcijańskiego kultu. Czy to wszystko co wiadomo o domniemanych świętych miejscach Słowian? Czy to wszystkie spośród nich? Oczywiście, na oba pytania odpowiedź brzmi nie. Na pewno pojawią się głosy, że napisałam za krótko, za mało szczegółowo. Cóż, pisze krótko, ponieważ tak sobie założyłam. To jest blog, nie praca naukowa. Nie mam ochoty lać wody ani przepisywać prac innych. Sama nie czytam długich blogowych artykułów, od tego są naukowe. Z resztą, co kto lubi. Piszę dla Was ale i dla siebie 🙂


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *